ezet
True quiet kid 🇵🇱
- Joined
- Oct 9, 2025
- Posts
- 694
- Reputation
- 827
Piszę tutaj bo już kurwa nie mam pojęcia co ja mam robić a myślę że jako jesteście z Polski to zrozumiecie bardziej niż jakiś larp czy High ego cwel na off-topic.
Generalnie to mniej więcej od kwietnia 2025 czyli od momentu ja zerwała ze mną dziewczyna (opłakuje jakąś kobietę którą poznałem przez internet której nawet nigdy nie widziałem
) i od tamtego momentu nikogo innego nie miałem, próbowałem ale nie udaje mi się znaleźć nikogo wartościowego poza tym rozumiem że dziewczyna to nie wszystko ale jednak partnerka to też jakieś wsparcie. Do tego wszystkiego ciągły rozwód moich rodziców, mieszkałem w Radomiu z moją mamą (ta wiem jak to brzmi) i jak byłem u mojej babci to słyszałem jak napierdalają na moją matkę „jaką to ona okropna osoba nie jest” i to samo w drugą stronę i miałem tego BARDZO dość ale jakoś dawałem radę. No i po około dwóch latach mieszkania u mamy pod koniec października się wkurwilem i wyprowadziłem się do ojca co też nie było czymś na co sam wpadłem tylko za każdym razem jak byłem u babci brat pytał „kiedy do taty się przeprowadzasz?” (brat też dwa lata wcześniej pierdolnął drzwiami i się wyprowadził to babci) więc można powiedzieć że mnie zmanipulował żebym się do taty przeprowadził. No i teraz mieszkam w Mińsku mazowieckim który jest takim kurwa zadupiem w porównaniu do Radomia że Japierdole nie mam tu żadnych znajomych są dni w których w tej jebanie placówce zwanej szkołą nie wypuszczam więcej niż 20-50 słów dziennie a uwierzcie mi staram się rozmawiać tutaj z ludźmi ale rozmowa tu z kimkolwiek jest monotonna i męcząca. Rozmawiałem z mamą w tajemnicy przed ojcem jakby miała wyglądać moja przeprowadzka do Radomia ale raczej nie wyszło by przeniesienie się z tej szkoły do tej starej pod koniec roku szkolnego. Czyli muszę tu wytrzymać, do tego jest problem z badaniem na dyskalkulie bo tak mam dyskalkulie tylko czekam teraz na wyniki żeby zanieść do szkoły ale do tego momentu nie mogę niczego zaliczyć a staram się uczyć najwięcej ile mogę. Do tego mam kompleksy na prawie całe swoje ciało z wyjątkiem dla wzrostu (190cm).
Co byście panowie poradzili/zrobili w tej sytuacji bo już nie mam siły na to wszystko i samobójstwo rozważam bardziej niż kiedykolwiek.
Ventowanie tutaj to nie jest najlepszy pomysł ale już nie mam co zrobic.
Mam nadzieję że nikt z mojej rodziny nie zobaczy tego (btw da się usunąć wątek?)
Generalnie to mniej więcej od kwietnia 2025 czyli od momentu ja zerwała ze mną dziewczyna (opłakuje jakąś kobietę którą poznałem przez internet której nawet nigdy nie widziałem
) i od tamtego momentu nikogo innego nie miałem, próbowałem ale nie udaje mi się znaleźć nikogo wartościowego poza tym rozumiem że dziewczyna to nie wszystko ale jednak partnerka to też jakieś wsparcie. Do tego wszystkiego ciągły rozwód moich rodziców, mieszkałem w Radomiu z moją mamą (ta wiem jak to brzmi) i jak byłem u mojej babci to słyszałem jak napierdalają na moją matkę „jaką to ona okropna osoba nie jest” i to samo w drugą stronę i miałem tego BARDZO dość ale jakoś dawałem radę. No i po około dwóch latach mieszkania u mamy pod koniec października się wkurwilem i wyprowadziłem się do ojca co też nie było czymś na co sam wpadłem tylko za każdym razem jak byłem u babci brat pytał „kiedy do taty się przeprowadzasz?” (brat też dwa lata wcześniej pierdolnął drzwiami i się wyprowadził to babci) więc można powiedzieć że mnie zmanipulował żebym się do taty przeprowadził. No i teraz mieszkam w Mińsku mazowieckim który jest takim kurwa zadupiem w porównaniu do Radomia że Japierdole nie mam tu żadnych znajomych są dni w których w tej jebanie placówce zwanej szkołą nie wypuszczam więcej niż 20-50 słów dziennie a uwierzcie mi staram się rozmawiać tutaj z ludźmi ale rozmowa tu z kimkolwiek jest monotonna i męcząca. Rozmawiałem z mamą w tajemnicy przed ojcem jakby miała wyglądać moja przeprowadzka do Radomia ale raczej nie wyszło by przeniesienie się z tej szkoły do tej starej pod koniec roku szkolnego. Czyli muszę tu wytrzymać, do tego jest problem z badaniem na dyskalkulie bo tak mam dyskalkulie tylko czekam teraz na wyniki żeby zanieść do szkoły ale do tego momentu nie mogę niczego zaliczyć a staram się uczyć najwięcej ile mogę. Do tego mam kompleksy na prawie całe swoje ciało z wyjątkiem dla wzrostu (190cm). Co byście panowie poradzili/zrobili w tej sytuacji bo już nie mam siły na to wszystko i samobójstwo rozważam bardziej niż kiedykolwiek.
Ventowanie tutaj to nie jest najlepszy pomysł ale już nie mam co zrobic.
Mam nadzieję że nikt z mojej rodziny nie zobaczy tego (btw da się usunąć wątek?)